• Wpisów: 7
  • Średnio co: 3 dni
  • Ostatni wpis: 12 dni temu, 18:40
  • Licznik odwiedzin: 1 045 / 25 dni
 
schowekmysli
 
Schowek myśli: Witam !
Tak, życie mi się sypie, ucieka ot tak, i ja go nie nogę zatrzymać. Mam 18 lat, i nic oprócz wiecznego pecha i nieszczęść nie osiągnęłam, wiem nie ma się czym chwalić, ale tak na prawdę założyłam tego bloga żeby móc się wyżalić. Nie żebym nie miała koleżanek, ale ja jestem takim typem który lubi dużo mówić, być w centrum uwagi, zaprzątać ludziom głowę tym co być może dla nich jest czymś głupim, zwykłą błahostką. Jestem osobą, która się zawsze o wszystkich martwi i chciałaby dla wszystkich jak najlepiej, zawsze wszystko przeżywam nawet te "błahostki" jest to męczące, ale cóż charakteru się tak łatwo nie zmieni. Bardziej jednak boli jak ktoś nie umie tego docenić, a wręcz przeciwnie myśli, że robię mu tym na złość.. Nie nie mam chłopaka. Jestem obecnie w 3 liceum i to jest mój największy dramat aktualnie. Powoli zbliża się koniec półrocza, a ja jestem w dupie z ocenami i ze wszystkim (matura), ale nie tak jak niektórzy mówią: " Nie mi to tak źle idzie, w ogóle się nie uczę, nie mam chęci, motywacji" itp. itd. U mnie tak na prawdę jest. Być może przyczyną tego jest to, że sama nie wiem co chce w życiu robić. Jestem na biol-chemie, a jestem raczej humanistą, ale będąc na humanie prawdopodobieństwo że zdam maturę wynosi 0%. Dlatego nie poszłam na mat-fiz i te inne tylko bio-chem. Z pewnością jest to najgorszy profil... Poszłam do liceum żeby zaspokoić głównie ambicje innych, ale myślę że gdybym poszła do technikum to może i miałabym dobre oceny itp. ale chyba bym żałowała. No a wracając do ogólnej sytuacji, to jest źle, i nie mogę się zmotywować żeby zacząć cokolwiek robić... a matura nie zaczeka...
Klasa maturalna to i studniówka. Tu zaczynają się kolejne schody. Wszystko miało być pięknie  a jest jak zawsze czyli do dupy.! Wymyśliłam sobie żeby uszyć sobie sukienkę, bo wiadomo jak wejdzie na coś moda to wszędzie to samo, a ja raczej zazwyczaj wyróżniam się z tłumu. No i byłam na przymiarce wczoraj,( dokładnie to jest długa spódnica i do tego koronkowa bluzka ) i jak ją zobaczyłam to sobie pomyślałam na prawdę ładna, ale jak przymierzyłam to wyglądałam jak beczka... Kombinowałyśmy z mamą co tu zrobić i ma być parę poprawek, zobaczymy co z tego wyjdzie. No i jest a właściwie był też problem a partnerem. Najpierw zaprosiłam kolegę, który zaprosił mnie na swój półmetek, ale okazało się, że już go ktoś zaprosił. Potem zaprosiłam chłopaka, z którym byłam na półmetku swoim, okazało się że ma wtedy egzaminy na studia i nie wie czy by się wyrobił, i woli nie trzymać mnie w niepewności. Więc zostałam na lodzie. Głównym (przynajmniej tak mi się wydaje) moim problemem jest to, że ja uwielbiam tańczyć, jestem można wręcz powiedzieć uzależniona :D Dlatego też jak mam z kimś iść to biorę kogoś, kto wiem, że umie tańczyć. (jest też wzrost, ale to już mniejszy problem) Nie wiedziałam, że to tak dużo. W ogóle, trudno w dzisiejszych czasach znaleźć kogoś, kto faktycznie dobrze tańczy ale co się dziwić, jak na dyskotekach tylko "łubu-dubu" leci jak to mój tata mówi. A ja na prawdę nie potrafię siedzieć przy stole jak gra muzyka. No ale koniec końców czas ucieka ( to już za 2 tygodnie) a zaczynają się próby poloneza z partnerami więc pasowało by kogoś znaleźć. Poprosiłam więc kolegę, z którym chodziłam do pracy. Nie mam pojęcia czy umie tańczyć, ale ma fajny charakter więc może nie będzie tak źle. Chociaż ogólnie czuję, że będzie tragedia. Szczególnie z moim "szczęściem".
 Kończąc powiedzcie mi co ze sobą zrobić żeby nie zmarnować życia. Będę wdzięczna za wszystko. <3
Kolorowych snów :D

806d340b468e6e6cdcf3b51487d60fe2.jpg

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego